Pogoda na Tajwanie “dopisuje”, czyli ciagle jest ponad 30ºC w dzien, w nocy troche ponizej 30ºC… wilgotnosc, jak to na Tajwanie, duza, niebo ostatnio czesto bezchmurne. Szkoda siedziec w domu, ale niestety… ja mam urlop, ale moja towarzyszka zajeta jest praca.

Pracujac fizycznie w Irlandii, czasem po 12h, 7 dni w tygodniu, odzwyczailem sie od bezczynnosci, i po max 2 dniach “nicnierobienia” zaczyna mnie nosic. Kiedys wystarczal mi komputer, teraz poprostu czuje, ze musze zrobic cos konkretniejszego, a jeszcze bedac 10000km od domu? Mam nadzieje, ze wejdzie mi to w krew i tak zostanie. 

Tak wiec, mimo braku towarzystwa, postanowilem nie marnowac czasu i wybralem sie sam na pobliska gore Guanyin. Nazwa pochodzi od buddyjskiej bogini Guanyin, ze wzgledu na podobienstwo ksztaltu tej gory do lezacej owej bogini. Ze szczytu rozciaga sie ciekawy widok na zachodnia czesc Taipei, natomiast od strony wschodniej bardzo ladnie widac rzeke Danshui otaczajaca miasto.

 

 

Coz, moze to nie jest Mount Everest, bo Guanyinshan ma zaledwie 609m n.p.m., ale mimo tego, wejscie na szczyt zajelo mi troche czasu i spocilem sie jak szczur… Moze to i lepiej ze na poczatek wybralem taki pagorek… z moja forma wspinaczka na cos wiekszego, w dodatku w takim klimacie, moglaby sie zle skonczyc.

 

 

Tak wiec bylo goraco i duszno ale rowniez kolorowo i ciekawie. W kolo bylo pelno wielkich (mysle, ze rozpietosc skrzydel co najmniej 12cm) i niesamowicie kolorowych motyli, ktorym niestety nie moglem zrobic zdjecia, bo byly w ciaglym ruchu, byly wielkie wazki, zdawalo mi sie tez ze widzialem weza, ale zbyt szybko sie poruszal zebym byl pewien. Byl czarny, spiacy pies na podescie widokowym, oraz troche ciekawej roslinnosci. Na przyklad roslina, ktorej liscie, szczegolnie jeden, energicznie sie poruszaly mimo, ze nie bylo wiatru… czyzby byla to ta slynna tanczaca roslina sprzedawana na allegro?

 

  

 

 

Szczesliwie sie zlozylo, ze wybralem sie w dzien powszedni, dosc wczesnie, wiec bylo malo ludzi. Spotkalem moze z 8 osob, z czego wiekszosc sie usmiechala, a kilku powiedzialo ‘Hello’. Nic sie tu nie zmienilo, tajwanczyc jak zawsze sa bardzo przyjaznie nastawieni do obcych.

 

 

 

 

 

 

Generalnie bylo warto, tego mi bylo trzeba.