really insane…
kwiecień 23, 2008
really insane…
kwiecień 22, 2008
Blur – “Woo Hoo”
I got my head checked
By a jumbo jet
It wasn’t easy
But nothing is no
Woo hoo
When I feel heavy metal
Woo hoo
And I’m pins and I’m needles
Woo hoo
Well I lie and I’m easy
All of the time
But I’m never sure why
I need you
Pleased to meet you
I got my head done
When i was young
It’s not my problem
It’s not my problem
Woo hoo
When I feel heavy metal
Woo hoo
And I’m pins and I’m needles
Woo hoo
Well I lie and I’m easy
All of the time
But I’m never sure why
I need you
Pleased to meet you yeah yeah
Yeah yeah yeah yeah
Oh yeah
kwiecień 22, 2008

Zrobilem maly rekonesans i stwierdzilem, ze “Green Way” w Irlandii to troche za wysokie progi dla mnie jak narazie… Mozliwe by to bylo, gdybym zachecil kogos do wejscia w spolke, ale jaskolki mi powiewdzialy ze to zly pomysl
Koszt wynajecia samego lokalu w dobrym miejscu to ok. 5000eur/mc, to za taki niewielki lokal, w centrum, ale lekko na uboczu… O przystosowaniu i wyposazeniu lokalu nie wspomne… Bez doswiadczenia w branzy wejsc w cos takiego to “troche” ryzykowne.
Ale przyszedl do glowy nowy pomysl. Skoro nie od razu restauracja, to moze zaczac powoli, malymi krokami, od czegos mniejszego, np. punkt z lodami, goframi itp. w ruchliwym miejscu (mam na mysli jakies centrum handlowe). Idea zdrowego zywienia bierze w leb, ale… przynajmniej to nie McDonald’s…
Nie spodziewam sie po czyms takim kokosow, ale ryzyko fiaska duzo mniejsze, duzo mniejsza inwestycja a i nauczyc sie troche i zdobyc wymagane doswiadczenie przy tej okazji mozna.
Asem w rekawie moglby byc rurki z bita smietana
Tutaj tego nie znaja, moze by sie przyjelo.
kwiecień 9, 2008
Autentyczny fragment sennika z astrologia.interia.pl
Jeśli przyśni ci się, że widzisz samochód, spełni się twoje luksusowe pragnienie.
Jeśli przyśni ci się, że jedziesz samochodem, uważaj, to oznacza niebezpieczeństwo kolizji.
Jeśli przyśni ci się, że posiadasz samochód, ukradną ci wycieraczki.
kwiecień 6, 2008
Na trzezwo muzyki slucham glosniej. Po to zeby dzwieki mogly wyrazniej przebic sie przez ten roznoraki szum bodzcow dochodzacy z roznych stron, roznymi zmyslami.
Stan podobny do stanu “bedac pod wplywem” osiagam niestety tylko przed zasnieciem. Gdy jest cicho, ciemno i spokojnie. Wtedy zostaje sam na sam ze swoim rozumem i przychodza mi do glowy rozne ciekawe rzeczy, ktorych niestety najczesciej nie pamietam po przebudzeniu.
Ale ostatnio przeczytalem gdzies, ze to normalny efekt “przedawkowania” TV, komputera itd. Ponoc tydzien czy dwa absencji i umysl staje sie bardziej… przejrzysty. Wiec moze problem nie w tym ze musze sie czyms uwalic, ale moze wystarczy sie oczyscic?
Nie napisalem, ale to chyba kazdy tak ma, ze po upaleniu o wiele latwiej jest sie skupic i oddac w 100% jednej czynnosci. Co jest fantastyczne, ale na dluzsza mete meczace, bo czesto to 100% skupienie przychodzi bezwiednie.